Kiedy w 2008 roku szejk Mansour bin Zayed Al Nahyan przejmował klub Manchesteru City wszyscy zacierali ręce i tylko oczekiwali sukcesów jakie zespół będzie odnosił przy pomocy wielkich pieniędzy. Jednak odkąd klub został kupiony przez zamożnego szejka do gabloty „The Citizens” wpłynęły tylko dwa trofea, za Puchar Anglii i Tarcze Wspólnoty, a na same transfery jak do tej pory wydano „tylko” 460 milinów funtów. Jednakże stare przysłowie mówi, iż nie od razu Rzym zbudowano i na sukcesy przy Etihad Stadium najwidoczniej trzeba poczekać. Zanosi się na to, że w tym roku jednak w końcu City odniesie sukces, pierwsze miejsce w lidze, a Liga Europejska jest realnie do zdobycia. Mimo iż odpadli już z FA Cup, to pozostało im jeszcze Carling Cup.
W tym sezonie za wyciąganie klubów z kryzysu wzięli się szejkowie z Jordani, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a także z Arabii Saudyjskiej. Pogrążone w kryzysie kluby PSG, TSV 1860 Monachium, a także Malagi zaczynają wieść prym w swoich rodzimych ligach, Malaga zajmuje 6 miejsce, PSG pierwsze, a 1860 Monachium w 2.Bundesliga plasuję się na 6 pozycji. Można więc wnioskować, że pieniądze są przeistaczane na sukcesy klubów. Jednakże gdyby te pieniądze były wydawane mądrzej, byłoby lepiej?
PSG było zainteresowane pozyskaniem Davida Beckhama, który zarabiałby 800 tysięcy euro miesięcznie. Taka kasa skusiła by nie jednego, jednak on uważał, że nie podołałby „mocnej” lidze francuskiej. Nie wyszło z Davidem, to trzeba się wziąć za kogoś innego. Zaledwie parę dni po „aferze” z jednym z najlepszych zawodników Anglii, włodarze drużyny ze stolicy Francji chcieli pozyskać Alexandre Pato z AC Milan, jednakże i tę próby spełzły na niczym. Teraz kuszą Carlosa Teveza zarobkami sięgającymi 10 milionów euro rocznie. Pierwsze miejsce w lidze na półmetku rozgrywek także nie wystarczyło do zatrzymania posady przez Antoine'a Kombouaré, widocznie ambicje włodarzy sięgają w daleko idące sukcesy, a tutaj ma pomóc nowy trener Carlo Ancelotti. Czy to ma jakikolwiek sens?
Powiedzmy, że piłkarzzerwie więzadła, bądź co gorsza przydarzy mu się jeszcze okropniejsza kontuzja. Transfer wtedy spełznie na niczym, a i będzie trzeba zawodnikowi płacić. Czy nie lepiej byłoby zainwestować w młodzież, która to jest przyszłością każdego narodu? Lepiej przeznaczyć 5 milionów euro na szkolenie młodych adeptów akademii niż opłacać zawodników, którzy nie wiadomo czy osiągną sukces w danym klubie.
Wielkie pieniądze zaczynają także wkraczać w rynek Azjatyckiej piłki. Shanghai Shenhua prowadzony przez prezesa Zhu Juna, właściciela firmy The9 notowanej na Nasdaq wykupił w tym roku z Londyńskiej Chelsea Nicolasa Anelke. W jego ślady miał także podążyć klubowy kolega Didier Drogba, jednak do tego czasu decyzji nie podjął.
Wynika z tego wszystkiego, że pieniądze i chęć zwycięstwa stają się jedną z najważniejszych rzeczy w piłce. Gdyby ktoś 30, 40 lat temu zaoferował za piłkarza 15 milionów euro, nikt by w to nie dowierzał, a i inny myśleliby, że jakiś człowiek postradał zmysły wydawać takie pieniądze na jednego piłkarza. Dlatego lepiej zainwestować gotówkę w wychowanków i ich szkolić na przyszłe gwiazdy futbolu klubu niż tracić fundusze na innych piłkarzy.
mitu
DMP82 wrote 126 Days Ago (neutral) 0Zgadzam się z tezą o szkoleniu młodych, ale jeżeli chodzi o azjatyckie kluby to ściągają gwiazdy ze znanych klubów europejskich by promować ten sport u siebie. Zachęcić kibiców do przychodzenia na stadiony.0 points







